Kto wygrał – już wiadomo! … ale to na koniec posta.
Losowanie z sierotką odbyło się dopiero o godzinie 22:00 kiedy moje dwa potwory zmęczone męczeniem rodziców w końcu spały słodko. Ufff…
Statystycznie w candy wzięło udział 128 osób – bardzo bardzo wszystkim dziękuję. Nie spodziewałam się takiego odzewu w najśmielszych snach! Dziękuję za wszystkie komentarze, miłe słowa , pozdrowienia , zaproszenia na wasze blogi – postaram się odpowiedzieć na wszystkie zaproszenia i odwiedzić proponowane strony.
Szczególnie mocno pozdrawiam i całuję eumychę , ankarcraft i córkę Małgosi, które dziś obchodzą swoje jak zawsze osiemnaste urodziny i Dorotę, która obchodzi imieniny. Alleluja i do przodu dziewczyny !!!!!!!
Special thanks to Selena ( Rina) from Russia– I have never thought that foreigner can be interested in my candy!!!! Great surprise!!!! All the best to you!!!
Komisja złożona z sierotki ( mąż Wojtek :) - czyż nie jest boski w tej roli?) oraz mię ( bardzo podekscytowanej i zdenerwowanej) wylosowała ( ręcami męża) ze srebrnej ( nomen omen)misy zwycięzcę nagrody niespodzianki, w której skład wchodzą:
- woda toaletowa 50 ml Avon Spotlight ( w srebrnym minimalistycznym opakowaniu)
-srebrny brokatowy eyeliner Avon z serii Colortrend
-srebrny ( a właściwie mroźnosrebrny) lakier do paznokci z tej samej serii Avon
- delikatny komplet biżuterii z cyrkoniami, posrebrzany – kolczyki i naszyjnik
- srebrna ramka na zdjęcie 10 x 15 z limitowanej kolekcji firmy ICAR
- książeczka wydawnictwa Semen „ Dziękuję” – kilka słów wdzięczności na każdą okazję, a szczególnie dla zwycięzcy, który wziął udział w moim candy
-garść cukierasów ( dobre!) w srebrnych opakowaniach- tytułowe candy :P
-i wiersz od którego wszystko się zaczęło w srebrnej kopercie.
Oto fotki:
Dla wszystkich, którzy wzięli udział w zabawie, a nie wygrali nagrody głównej , obiecana nagroda pocieszenia – przygotowany przeze mnie srebrny PPS z tajemniczym wierszem. Szukajcie go jutro w swojej skrzynce pocztowej.Mam nadzieję, że spodoba się wam tak, jak mnie i poczytacie inne wiersze tego autora. Po raz pierwszy ( choć wydaje się to niektórym niemożliwe) zrobiłam ppsa i dumna jestem z niego bardzo!
Retarduję jak mogę, ale teraz napięcie sięga zenitu…Oto przebieg losowania:
I zwycięski los:
Bardzo serdecznie gratuluję! Mam nadzieję, że już wkrótce Werka będzie trzymać granatowe pudełko w rękach, a nie tylko oglądać jego zawartość na zdjęciach :)
Proszę, aby w swej uczciwości zgłosiły się do mnie anonimy, które nie podpisały się w żaden sposób, a zostawiły swoje komentarze w następujących terminach:
21.01 o 11:21 oraz 2.02 o 8:21
Im również chciałabym wysłać przygotowany przeze mnie PPS mailem.
Jeszcze raz bardzo wszystkim dziękuję i zapraszam do odwiedzania mojego zwyczajnego bloga zwyczajnej dziewczyny.
A następne candy? Będzie, będzie! Niech się tylko zrobi jakoś ładniej w przyrodzie!
motor
Walentynki są codziennie, tylko my obchodzimy je raz do roku...
wtorek, 8 lutego 2011
poniedziałek, 7 lutego 2011
Wesoła nowina
Bo przyszła do nas Nina! Jasiek po pamiętnym mikołaju i zabawie w szafie po imprezie nie chciał jej puścić do domu i wył do księżyca „Nina, Nina!” i w końcu przyszła. Z mamusią!
Nie było takiego szaleństwa jak ostatnio, bo czasu mniej, ale co się maluchy wybawiły to ich. Oby szybko była jakaś powtórka…
Nie było takiego szaleństwa jak ostatnio, bo czasu mniej, ale co się maluchy wybawiły to ich. Oby szybko była jakaś powtórka…
Wychodne
Skorzystałam z możliwości urwania się na sobotnie samotne wychodne! W końcu! Marzył mi się spacer po Krakowie i sesja foto, ale przemarzłam i wylądowałam w Galerii Krakowskiej. A tam...
Przyszłam przed rozpoczęciem i koty były jeszcze w dobrej formie, choć własnego nigdy nie wystawiłabym na takie tłumy i w takich warunkach. Zdjęcia nie oddają oczywiście piękna kocich arysKOTratów. Co do wystawy- nie byli to może Impresjoniści francuscy w Muzeum Narodowym, ale jak się nie ma co się lubi… i nie to ładne, co ładne… Mnie koty podobały się bardzo!
Przyszłam przed rozpoczęciem i koty były jeszcze w dobrej formie, choć własnego nigdy nie wystawiłabym na takie tłumy i w takich warunkach. Zdjęcia nie oddają oczywiście piękna kocich arysKOTratów. Co do wystawy- nie byli to może Impresjoniści francuscy w Muzeum Narodowym, ale jak się nie ma co się lubi… i nie to ładne, co ładne… Mnie koty podobały się bardzo!
czwartek, 3 lutego 2011
Ptaki w Gromniczną
W taki ziąb i szarugę można tylko pomarzyć o słoneczku...wyglądamy więc przez okno, tkwimy jak gromnice na parapecie i szukamy choć promyka. Mamy stałych gości w ogrodzie- aż przyjemnie popatrzeć!
niedziela, 30 stycznia 2011
Orzechowe i wytworne
Postanowiłam wykorzystać nagromadzone wcześniej orzechy i wypróbowałam nowy przepis na mufinki. Tradycyjnie stąd. Przepis jest dla superleni, bo nie trzeba dzielić składników na suche i mokre.
Po prostu wkładamy do miski, mieszamy i pieczemy. Upiekłam 30 sztuk w formie na minimufinki,żeby starczyło na dłużej, ale od wczoraj zostały już tylko te na zdjęciu. Hmmm...Fajna propozycja na elegancki deser, albo bez okazji. Smakują świetnie, bo nie są suche, mdłe ani za słodkie. Polecam!
Po prostu wkładamy do miski, mieszamy i pieczemy. Upiekłam 30 sztuk w formie na minimufinki,żeby starczyło na dłużej, ale od wczoraj zostały już tylko te na zdjęciu. Hmmm...Fajna propozycja na elegancki deser, albo bez okazji. Smakują świetnie, bo nie są suche, mdłe ani za słodkie. Polecam!
Żegnamy choinkę
Ostatnia sesja zdjęciowa pod i przy prawdziwej choince, bo nazajutrz ją rozebraliśmy ( uwaga sprawdzona w praktyce: naprawdę NIE należy tego robić z dwójką rozbrykanych potworów!).
Zdjęcia może nie cudnej urody, ale dokumentują chwilę. Dzieciom naprawdę trudno zrobic dobre!
Zdjęcia może nie cudnej urody, ale dokumentują chwilę. Dzieciom naprawdę trudno zrobic dobre!
A w prawym górnym rogu Jasiek zaklina gwiazdkę,żeby nie znikała...
czwartek, 27 stycznia 2011
Najlepsza na zimowe smutki
Oczywiście czekolada! Nic tak natychmiastowo nie poprawia humoru jak pyszna kosteczka :P
A rytuał pt. dobra książka kocyk, ciepłe piciu i coś słodkiego, to jedna z wielu małych życiowych przyjemności warta celebrowania. Z potrzeby chwili powstały
czekoladowe mufiny ( Nigella rulez!) - przepis w poprzednim poście.Tym razem bez dekoracji, tylko posypane kawałeczkami czekolady. MNIAM!
A rytuał pt. dobra książka kocyk, ciepłe piciu i coś słodkiego, to jedna z wielu małych życiowych przyjemności warta celebrowania. Z potrzeby chwili powstały
czekoladowe mufiny ( Nigella rulez!) - przepis w poprzednim poście.Tym razem bez dekoracji, tylko posypane kawałeczkami czekolady. MNIAM!
oraz wersja czekoladowego ciasta z przepisu na tort czekoladowy ( patrz poprzedni post) z dodaną szklanką suszonej żurawiny i gorzką czekoladą oraz płatkami migdałowymi na wierzchu. Przepis dedykuję specjalnie jednej z moich obserwatorek Kasi M-K z pozdrowieniami.
Ciasto jest tak łatwe,że łatwiejsze być nie może, pyszne, wilgotne, można do niego dodać co się chce i udekorować dowolnie, można przełożyć masą lub dżemem - słowem: ciasto ideał.
Zachęcam do upieczenia w walentynki z ładną dekoracją - wyjdzie na pewno i szybko zniknie!
Skojarzyła mi się nazwa Teraz Polska, bo czerwona żurawina na dole, a białe migdały na górze i chyba już tak zostanie :)
Pozdrawiam czekoladowo wszystkich moich czytelników!
wtorek, 25 stycznia 2011
Słodki maraton
W związku z podwójnymi imieninami, podwójnymi urodzinami oraz dniem Babci i Dziadka nastąpił czwartek i piątek, w które to dni pobiłam własny rekord. Udało mi się zrobić 3 ( słownie trzy) torty i dwa komplety dekorowanych mufinek. Przepisy z mojego ulubionego bloga - www.mojewypieki.blox.pl
Wysiłki przedstawiają zdjęcia:
Hello Kitty – przepis tu.
Zmieniłam tylko owoce, zamiast brzoskwiń dałam 1 kg mrożonych malin – lepszy, lżejszy, delikatniejszy…
Mega czekoladowy – przepis stąd.. Tu nic dodac, nic ująć- doskonałość smakowa!
Oraz orzechowo –kawowy – przepis.. Nasączyłam tylko mocniej kawą i alkoholem.
Parada mufinek przybrana serkiem mascarpone z cukrem waniliowym ( 1 opak. cukru na 250 g serka), drukowanymi opłatkami i dekoracjami gotowymi.
Mufinki czekoladowe – Nigelli Lawson przepis, ale dałam 150 g cukru i najlepszą na świecie czekoladę Jagiellońska Wawelu. Rozpływają się w ustach, wilgotne, nie za słodkie- doskonałe!!!!!
Mufinki owsiane – przepis od mojej kuzynki ( nie wiem skąd pochodzi? z gazety jakiejś?):
MUFINKI OWSIANE
Suche składniki: 1 i ½ szklanki płatków owsianych błyskawicznych jęczmiennych lub owsianych, 1 szklanka mąki, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 1 łyżeczka sody, ½ łyżeczki soli, 2 łyżki sezamu lub wiórków kokosowych, ¾ szklanki brązowego cukru, ½ szklanki suszonej żurawiny
Mokre składniki: 1 jajko, ¼ szklanki rozpuszczonego masła lub oleju, 1 szklanka jogurtu naturalnego lub owocowego.
Suche składniki mieszamy w misce. W drugiej misce roztrzepujemy jajko i dodajemy pozostałe mokre składniki. Dokładnie mieszamy. Powoli wsypujemy suche do mokrych, mieszając, aż powstanie jednolite ciasto. Nakładamy ciasto do silikonowych foremek do ¾ wysokości, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 – 200 C i pieczemy około 20 minut z termoobiegiem.
Zamiast kokosa dałam suchy mak i wyszły jeszcze lepsze!
Z min jedzących – wszystkim smakowało :)
Wymyśliłam patent na zdobienie masą – zamiast kupować drogie worki cukiernicze, wystarczy końcówkę plastikową od dekoratora włożyć do zwykłej koszulki na dokumenty z obciętym rogiem- są bardzo trwałe i nie rozrywają się, a masy wchodzi dużo- polecam!
Urodziny odbyły się hucznie w niedzielę – zdjęcia tu.
Przepraszam wujka Szymona,że nie ma go na zdjęciach – chował się skutecznie.
Najbardziej dziękuję obu jubilatkom za przypilnowanie małych potworów trakcie produkcji- bez ich pomocy nic by nie powstało!
Dobrze,że już po wszystkim…można wrócić do rzeczywistości…i wagi :)
Wysiłki przedstawiają zdjęcia:
Hello Kitty – przepis tu.
Zmieniłam tylko owoce, zamiast brzoskwiń dałam 1 kg mrożonych malin – lepszy, lżejszy, delikatniejszy…
Mega czekoladowy – przepis stąd.. Tu nic dodac, nic ująć- doskonałość smakowa!
Oraz orzechowo –kawowy – przepis.. Nasączyłam tylko mocniej kawą i alkoholem.
Parada mufinek przybrana serkiem mascarpone z cukrem waniliowym ( 1 opak. cukru na 250 g serka), drukowanymi opłatkami i dekoracjami gotowymi.
Mufinki czekoladowe – Nigelli Lawson przepis, ale dałam 150 g cukru i najlepszą na świecie czekoladę Jagiellońska Wawelu. Rozpływają się w ustach, wilgotne, nie za słodkie- doskonałe!!!!!
Mufinki owsiane – przepis od mojej kuzynki ( nie wiem skąd pochodzi? z gazety jakiejś?):
MUFINKI OWSIANE
Suche składniki: 1 i ½ szklanki płatków owsianych błyskawicznych jęczmiennych lub owsianych, 1 szklanka mąki, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 1 łyżeczka sody, ½ łyżeczki soli, 2 łyżki sezamu lub wiórków kokosowych, ¾ szklanki brązowego cukru, ½ szklanki suszonej żurawiny
Mokre składniki: 1 jajko, ¼ szklanki rozpuszczonego masła lub oleju, 1 szklanka jogurtu naturalnego lub owocowego.
Suche składniki mieszamy w misce. W drugiej misce roztrzepujemy jajko i dodajemy pozostałe mokre składniki. Dokładnie mieszamy. Powoli wsypujemy suche do mokrych, mieszając, aż powstanie jednolite ciasto. Nakładamy ciasto do silikonowych foremek do ¾ wysokości, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 – 200 C i pieczemy około 20 minut z termoobiegiem.
Zamiast kokosa dałam suchy mak i wyszły jeszcze lepsze!
Z min jedzących – wszystkim smakowało :)
Wymyśliłam patent na zdobienie masą – zamiast kupować drogie worki cukiernicze, wystarczy końcówkę plastikową od dekoratora włożyć do zwykłej koszulki na dokumenty z obciętym rogiem- są bardzo trwałe i nie rozrywają się, a masy wchodzi dużo- polecam!
Urodziny odbyły się hucznie w niedzielę – zdjęcia tu.
Przepraszam wujka Szymona,że nie ma go na zdjęciach – chował się skutecznie.
Najbardziej dziękuję obu jubilatkom za przypilnowanie małych potworów trakcie produkcji- bez ich pomocy nic by nie powstało!
Dobrze,że już po wszystkim…można wrócić do rzeczywistości…i wagi :)
środa, 19 stycznia 2011
Damy radę? Tak, damy radę!
Dla niewtajemniczonych – hasło i odzew z bajki Bob Budowniczy.
Pod tymi auspicjami odbyły się w niedzielę przedwczesne ( z przyczyn organizacyjnych , rodzinnych i technicznych) 3 urodziny Jaśka.
Oczywiście był tort z Bobem
Narzędzie „ pół klucza francuskiego” wymyśliłam na poczekaniu i pewnie faktycznie nie istnieje, ale co tam! Ważne, że jubilat zjadł je ze smakiem , jak i resztę tortu też. Zaproszeni goście nie narzekali na menu, a Jasiek wybawił się na maxa i długo nie mógł zasnąć, ku rozpaczy rodziców.
W imieniu jubilata dziękuję za piękne prezenty ( z Bobem i nie tylko) , życzenia i wspólną zabawę!
Wszystkie zdjęcia z imprezy tutaj.
Co do tortu – przepis z mojego ukochanego bloga – stąd.
Jedliśmy też pyszną pizzę.. Fajna, bo nie zapycha, dużo dodatków, dużo przypraw i kształt kwadratu. Duża jest napradę duża! Polecam!
I to wszystko udało się mimo mojej choroby i zamieszania domowego…cud! Ale widocznie już tak bredziłam w malignie, że nie zauważyłam przeciwności losu. Może to jest sposób na problemy?
Jeśli ktoś chciałby kilka pomysłów na urządzenie urodzin, to mam już wprawę :)
Pod tymi auspicjami odbyły się w niedzielę przedwczesne ( z przyczyn organizacyjnych , rodzinnych i technicznych) 3 urodziny Jaśka.
Oczywiście był tort z Bobem
Narzędzie „ pół klucza francuskiego” wymyśliłam na poczekaniu i pewnie faktycznie nie istnieje, ale co tam! Ważne, że jubilat zjadł je ze smakiem , jak i resztę tortu też. Zaproszeni goście nie narzekali na menu, a Jasiek wybawił się na maxa i długo nie mógł zasnąć, ku rozpaczy rodziców.
W imieniu jubilata dziękuję za piękne prezenty ( z Bobem i nie tylko) , życzenia i wspólną zabawę!
Wszystkie zdjęcia z imprezy tutaj.
Co do tortu – przepis z mojego ukochanego bloga – stąd.
Jedliśmy też pyszną pizzę.. Fajna, bo nie zapycha, dużo dodatków, dużo przypraw i kształt kwadratu. Duża jest napradę duża! Polecam!
I to wszystko udało się mimo mojej choroby i zamieszania domowego…cud! Ale widocznie już tak bredziłam w malignie, że nie zauważyłam przeciwności losu. Może to jest sposób na problemy?
Jeśli ktoś chciałby kilka pomysłów na urządzenie urodzin, to mam już wprawę :)
środa, 12 stycznia 2011
Tęsknota za wiosną...
Z powyższej tęsknoty powstało kolejne niekoszerne tiramisu. Ale nie rozpisuję się na jego temat, bo przetrwało jedynie 20 godzin.
Szkoła, hit hitów i inne zabawy
Jasiek wczoraj po raz pierwszy bawił się w szkołę i przedszkole. Podobało mu się okrutnie! Do tego stopnia,że sam został Panem Nauczycielem i zaczął mi objaśniać i opowiadać książkę strona po stronie. Niestety, po kilku minutach instynktownie i samoistnie wybył na wagary...chyba nie wytrzymał z taką uczennicą...
Dobrze widzicie - na kuchence jest też piła mechaniczna.Może do rozdrabniania kurczaka?
Ale absolutnym, niepobitym, nie do podrobienia hitem i zabawą wszystkich zabaw pozostaje zwykłe odkurzanie - nieważne w pojedynkę czy we dwoje - hucząca rura to jest to!
Są też zabawy zakazane, np. wchodzenie samemu na strome schody. Nie ma to jak nadrobić miną, jak się złapie delikwenta na gorącym uczynku...
W weekend nawiedziliśmy naszą osiedlową kulkownię Junior - oj była zabawa!
Ale absolutnym, niepobitym, nie do podrobienia hitem i zabawą wszystkich zabaw pozostaje zwykłe odkurzanie - nieważne w pojedynkę czy we dwoje - hucząca rura to jest to!
Są też zabawy zakazane, np. wchodzenie samemu na strome schody. Nie ma to jak nadrobić miną, jak się złapie delikwenta na gorącym uczynku...
Już można!
Przepraszam wszystkich zainteresowanych za zamieszanie związane z dodawaniem komentarzy.
Teraz może już dodać każdy. Nie jestem jeszcze biegła w ustawieniach technicznych bloga i muszę się dużo nauczyć, a nie od razu Kraków zbudowano.
Dziękuję za wytrwałość, wszelki uwagi i komentarze. Zapraszam do wpisów!
Teraz może już dodać każdy. Nie jestem jeszcze biegła w ustawieniach technicznych bloga i muszę się dużo nauczyć, a nie od razu Kraków zbudowano.
Dziękuję za wytrwałość, wszelki uwagi i komentarze. Zapraszam do wpisów!
sobota, 8 stycznia 2011
Srebrne candy czyli cukierasy !
Popularna zabawa blogowa dotarła i do mnie.
Aby wziąć w niej udział wystarczy zamieścić dowolny komentarz po tym postem i jeśli macie bloga, zamieścić info o candy u siebie. Jeśli nie macie to też super :)
Nagrodą jest niespodzianka mieszcząca się w eleganckim pudełku, o takim:
Tytułowe cukierasy również tam są, ale nie stanowią trzonu nagrody. Są tam natomiast różne i piękne rzeczy w kolorze srebrnym- jest trochę avonowo, trochę pracowo, trochę inaczej…. Włożyłam to, co sama chciałabym dostać :) Przeznaczone dla pań, ale jeśli wylosuje je pan, gwarantuję, że będzie miał piękny prezent na Walentynki lub inną okazję. Wartość nagrody to ok. 150 zł.
Zabawę kończę losowaniem z sierotką w dniu 7 lutego( zgłoszenia do 12:00 w południe) i tego lub następnego dnia ( w zależności od wolnego czasu) zamieszczę informację na blogu z podaniem pełnej zawartości (zdjęcia) magicznego pudełka i imienia/ pseudo zwycięzcy. Skontaktuję się ze zwycięzcą osobiście w celu odbioru lub wysyłki nagrody pocztą.
Przewidziane są też z nagrody pocieszenia ( wirtualne, ale nie mniej fajne!), które zostaną rozesłane mailem do wszystkich innych biorących udział w zabawie po losowaniu nagrody głównej.
Zapraszam !!!
Aby wziąć w niej udział wystarczy zamieścić dowolny komentarz po tym postem i jeśli macie bloga, zamieścić info o candy u siebie. Jeśli nie macie to też super :)
Nagrodą jest niespodzianka mieszcząca się w eleganckim pudełku, o takim:
Tytułowe cukierasy również tam są, ale nie stanowią trzonu nagrody. Są tam natomiast różne i piękne rzeczy w kolorze srebrnym- jest trochę avonowo, trochę pracowo, trochę inaczej…. Włożyłam to, co sama chciałabym dostać :) Przeznaczone dla pań, ale jeśli wylosuje je pan, gwarantuję, że będzie miał piękny prezent na Walentynki lub inną okazję. Wartość nagrody to ok. 150 zł.
Zabawę kończę losowaniem z sierotką w dniu 7 lutego( zgłoszenia do 12:00 w południe) i tego lub następnego dnia ( w zależności od wolnego czasu) zamieszczę informację na blogu z podaniem pełnej zawartości (zdjęcia) magicznego pudełka i imienia/ pseudo zwycięzcy. Skontaktuję się ze zwycięzcą osobiście w celu odbioru lub wysyłki nagrody pocztą.
Przewidziane są też z nagrody pocieszenia ( wirtualne, ale nie mniej fajne!), które zostaną rozesłane mailem do wszystkich innych biorących udział w zabawie po losowaniu nagrody głównej.
Zapraszam !!!
Naprawianie świata
Zdjęcia właściwie bez komentarza, bo co tu dużo mówić – wszystko widać.
Jedynie co do debiutu operatorskiego –co autor miał na myśli:
Podmiot liryczny i faktyczny ( Jan) prezentuje swoją wizję świata według mikrofali ( każdą czynność należy zakończyć sygnałem dźwiękowym „DZYŃ”) przecinając metaforycznie domy. Prawdziwy performans i taka głęboka studzienka w interpretacji, że już kończę, bo sama w nią wpadam.
Jedynie co do debiutu operatorskiego –co autor miał na myśli:
Podmiot liryczny i faktyczny ( Jan) prezentuje swoją wizję świata według mikrofali ( każdą czynność należy zakończyć sygnałem dźwiękowym „DZYŃ”) przecinając metaforycznie domy. Prawdziwy performans i taka głęboka studzienka w interpretacji, że już kończę, bo sama w nią wpadam.
5,20 zł a ile radości !
Z pomysłów racjonalizatorskich:
pojemnik na zabawki do wody , którymi dzieci bawią się w łazience a w lecie na polu. Zwykłe sitko, ale praktyczne. Polecam! Sprawdziło się też jako zabawka sama w sobie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























