motor

motor
Walentynki są codziennie, tylko my obchodzimy je raz do roku...

piątek, 7 stycznia 2011

Trzej królowie jadą...

W sumie chyba dobrze, że mamy wolne w święto Trzech Króli. To świetny dzień,żeby pooglądać szopki. Choćby nawet we własnym kościele, skoro na miasto nie ma czasu. Tak też zrobiliśmy ze Staszkiem:




A jeśli macie trochę czasu, to koniecznie, choć raz w życiu, wybierzcie się na pokonkursową wystawę szopek krakowskich do muzeum historycznego – tu info .

Szopki można oglądać nie tylko w zimie. Mnie zdarzyło się to parę lat temu w Genui – wrażenie niesamowite, a szopka ( presepio) – jedyna w swoim rodzaju!:





Dom w tym roku udało mi się okadzić fachowym samozapłonowym węgielkiem ( takim jak w trybularzu) i dym jałowca długo łzy wyciskał, bo dymiło jak trza!





Od czasu konkursu na najładniejszą zabawkę bożonarodzeniową , w jakim miałam okazję brać udział jako organizator ( poprzednia praca), święto Trzech Króli będzie mi się kojarzyć z pracą, która wygrała aż w dwóch kategoriach.
Prosta a jaka ładna!



Po raz pierwszy w Krakowie odbył się też pochód orszaku Trzech Króli info tu .

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Zdjęcia z wigilii

Na prośbę i wniosek zamieszczam w mojej galerii zdjęcia z wigilii - o tu.
Zwróćcie uwagę na profesjonalne śpiewniki. Mam nadzieję,że wy też śpiewacie kolędy i to nie tylko podczas wigilii. Wszak kto śpiewa...

Oby do wiosny...

Choć życzyłam czego mogłam najlepszego wszystkim, nie dla wszystkich ten rok zaczął się dobrze. Szczególnie ciepło pozdrawiam Ulę, która 1 stycznia wylądowała na pogotowiu z rozwaloną rzepką. Trzymaj się i nie daj się!
Ja już mam dość serdecznie tej zimy, przemoczonych butów, chorowania i siedzenia w domu !!! Dlatego na przekór dziś w mojej łazience pojawiły się motyle:


Oby jak najszybciej zrobiło się wiosennie i kolorowo!

niedziela, 2 stycznia 2011

Życzenia Noworoczne

To będzie dobry rok!
Pełen spełnionych marzeń i planów, dobroci ludzkiej i nowych znajomości, powstań z upadków i głębokich wzruszeń, wiary, nadziei, miłości, uśmiechu, spraw małych i wielkich.
Życzę i sama marzę, by był wyjątkowy!

Niekoszerne tiramisu

Na Sylwestrową jakże hucznie obchodzoną (!) w tym roku noc szybkie pyszności. Pomysł zmałpowany od Asi M. ale jaki dobry!!!! Wszyscy, którzy znają ten deser zaraz podniosą larum i zaczną rwać włosy z głów,że nie tak się go wykonuje, dlatego niekoszerne. Zapewniam: warto zrobić!

3 serki tiramisu ( u mnie piątnica) po 250 g

kakao ( u mnie decomoreno)

okrągłe biszkopty ( u mnie duża paczka lewiatan)

kawa rozpuszczalna ( nie wiem, wzięłam z szafki :)

likier jajeczny ( advokat ) albo likier kawowy

cukier waniliowy z prawdziwą wanilią ( moje odkrycie - dzięki o boska kuzynko!!!!)

dowolne rzeczy do dekoracji

serki przełożyć do jednego naczynia, wymieszać z cukrem waniliowym mikserem. do miski wlać 1 szklankę kawy (zrobiłam z 3 łyżeczek) i tyle likieru ile chcecie ( u mnie niecała szklanka).można też wlać od razu likier kawowy ( niestety nie dostałam już w sklepie).biszkopty namaczać w roztworze na maksa. ja przyciskałam do dna łyżką, aż nie będą wypływały. mają być porządnie pijane! i układać w formie. ja wyłożyłam naczynie żaroodporne, ale może być cokolwiek innego.polać jeszcze trochę do wchłonięcia.na to serek i posypać kakao.znowu:biszkopty, serek, kakao. kończymy kakao i dekorujemy wg uznania. wkładamy do lodówki ( choć bardzo chcemy zjeść) na przynajmniej godzinę,żeby się przegryzło. Dobrze jest zrobić na noc.I w 20 minut mamy gotowy deser.Można go zrobić w małych pucharkach dla wielu gości. Jeśli komuś za mało słodkiego można dodać po łyżce cukru na 250 g sera. można zmodyfikować według uznania. Mnie w naczyniu wyszły dwie warstwy. Udekorowałam gotowymi listkami z białej i ciemnej czekolady, perełkami cukrowymi i białym cukrowym pisakiem.

plusy:

-szybkie

-łatwe

-nie mulące

wady:

-trzeba poczekać aż się przegryzie

-bardzo syte ( na osobę wystarcza kawałek 7x7)

- kaloryczne

-trzeba trzymać w lodówce

-szybko znika

Jednym słowem deser z samymi wadami :) U mnie nie ma już połowy :) MNIAAAAAM !!!!!!

Napiszcie jak wam wyszło i co zmieniliście.


sobota, 1 stycznia 2011

Sylwestrowe wróżby ?

W Sylwestra kisimy się z powodu zbiorowej choroby i coś trzeba robić, bo nie ma cioci Ewy i Jasiu został w domu. Odbyło się więc rytualne ciągnięcie kabli. Tradycję zapoczątkował Jasiek na wyjeździe do Szczawnicy w zeszłym roku, a jako naturalny i niepodpatrzony etap rozwoju podchwycił Staszek. Kable ciąga się po całej dostępnej powierzchni, mota o co popadnie i próbuje przywiązać do czego się da. O dziwo - chłopaki nie wyrywają sobie nawzajem znając powagę czynu. Godzina przeszła jak z bicza trzasł, a ja mogłam odkurzyć. Co wynikło w tej wróżby? Nie wiadomo, mam nadzieję,że dużo zdrowia dla nas wszystkich. Dokumentacja fotograficzna:



Laurka dla dziadka pozostaje nadal aktualna:

Na początek

Blog jako spontaniczny odruch w ostatnim dniu roku.
Obiecuję nie pisać epistoł.
Chcę raczej dokumentować to, co się wokół mnie bliżej lub dalej dzieje.
Nie mam żadnych ambicji co do tej formy. Po prostu - co u mnie słychać.
Zapraszam.